Daneczka69
www.daneczka69.blog.interia.pl
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
O mnie
daneczka69
42
,
Warszawa
Słówko o mnie
Jestem miłą i ciepłą kobietą, interesuje mnie świat, ludzie, wszystko co się wokół dzieje...
Zobacz mój profil
Notki
sobota, 06 czerwiec 2009, 21:45 LEW horoskop opisowy
23.VII - 22.VIII

Urodzeni pod Znakiem Lwa są wielkoduszni i optymistyczni.

PIĄTY ZNAK ZODIAKU: męski, stały, ognisty
PLANETA rządząca: Słońce
KAMIEŃ: rubin
POMYŚLNY dzień: niedziela
SZCZĘŚLIW cyfry: 8, 9,
NAJLEPSZA CECHA: ŻYWIOŁOWOŚĆ

Królewskim znakiem Lwa włada Słońce.

Energia i radość życia wyróżnia Lwy spośród innych Znaków Zodiaku. Optymizm i poczucie humoru zjednują Lwom przyjaciół i pomagają przetrwać trudne chwile.

Wpływ żywiołu ognia daje Lwom siłę do rozpoczynania nowych przedsięwzięć, pozwala też ufać we własne siły i możliwości. Lwy nie przejmują się niepowodzeniami i szybko się uczą - także na własnych błędach.

Przedstawiciele tego Znaku są wielkoduszni i sympatyczni, nie wahają się pomagać innym. Lwy lubią się dzielić tym, co mają najlepsze - i w swoim przekonaniu właśnie na najlepsze rzeczy zasługują.

Złośliwi posądzają Lwy o ciągłe przechwalanie się i nieodpartą chęć imponowania innym. Rzeczywiście: przepych i luksus towarzyszy Lwom, a dzięki odważnym decyzjom zazwyczaj dochodzą one do majątku.

Panie Lwice doskonale wiedzą, że kto tanio kupuje, ten dwa razy kupuje, uwielbiają złoto i szlachetne kamienie. Panowie Lwy nie oszczędzają na swym wyglądzie, zazwyczaj jeżdżą wspaniałym samochodem.

Lwom służy słońce - aby były zdrowe powinny opalać się i wygrzewać w jego promieniach. Piękne plaże i nadmorskie kurorty to odpowiednie miejsce na luksusowy urlop dla rasowego Lwa.

Szczególne miejsce w życiu Lwów zajmują dzieci i rodzina, chętnie dbają o dom i jego potrzeby. Potrafią pięknie urządzać pomieszczenia i ogrody. Lwy to także urodzeni aktorzy i artyści.

Chcą wyrażać się pięknie i zawsze przebywać w pięknym otoczeniu. Nie wstydzą się pokazywać swych prac, z ufnością oczekują pochwał i próśb o jeszcze. Zazwyczaj pięknie malują lub rzeźbią, mają też bardzo obrazowy dar opowiadania.

Lubią przebywać z ludźmi, nie pielęgnują uraz - choć gdy się złoszczą lepiej uciekać! Lwy powinny uważać, aby otoczenie nie wykorzystywało ich wielkoduszności, szczególnie w sprawach finansowych.

Starsze Lwy często przymykają oko na wady innych, a życie i jego problemy traktują jak teatralną scenę - ze sobą w roli głównej.

środa, 13 maj 2009, 19:42 widok z okna...

piątek, 22 luty 2008, 20:38 ...
naleśniki z serem też, o!
piątek, 15 luty 2008, 19:16
Kocham ruskie pierogi, O!
niedziela, 11 marzec 2007, 09:20 ...
"- Puchatku ?
- Tak, Prosiaczku ?
- NIC - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę,
chciałem się tylko upewnić, że jesteś.
Dziękuję Ci za to."
środa, 10 styczeń 2007, 13:09 ...
"Czuł, że sam najchętniej przyłączyłby się do zblazowanego towarzystwa w knajpie. To w końcu dobry, niezmiernie łatwy sposób na zapomnienie i wyregulowanie nastroju. Zerwał się stamtąd, żeby nie ulec tej pokusie. Przypomniał sobie, co ostatnio przeczytał o wahadle. Że jeśli ucieknie i nie poradzi sobie z emocjami na trzeźwo, jeśli zapije je, to następnym razem obudzi się w jeszcze większym bagnie. Miał w pamięci ostatnie picie. Wiedział, że to prawda. Tamtego dnia, gdy zostawiła go Gabrysia, lepiej czuł się jedynie przez chwilę, gdy wypił pierwszą whisky w domu. Potem było już tylko gorzej. Na koniec zaś pił już po to, żeby mniej się męczyć, a nie po to, żeby się dobrze czuć. Teraz bał się, że znów zacznie wirować na tej obłąkańczej karuzeli, zawalając mnóstwo spraw. Tak jak wtedy."
wtorek, 09 styczeń 2007, 18:43 c.d. ...
"Zbiegi okoliczności. Jedne pokazują kierunek, inne są wiatrem w żagle. Pozostaje jedynie aktywnie w nie wchodzić. Gdy godzimy się z tym, co się dzieje, mamy wrażenie płynięcia. I wtedy, o dziwo, wszystko układa się tak, jak chcemy."

"Należy zwracać uwagę na ludzi, bo nie istnieją przypadkowe spotkania. Zawsze mamy sobie coś nawzajem do przekazania. Tyle, że najczęściej do tej wymiany nie dochodzi, bo jesteśmy na siebie zamknięci. A wystarczy traktować ludzi jak potencjalnych przyjaciół."

wtorek, 09 styczeń 2007, 18:34 przeczytane...
"Przede wszystkim na zdarzenia, te dobre i te złe, trzeba patrzeć pod kątem nieuchronności. One zawsze są do czegoś potrzebne. Trzeba tylko wyciągać wnioski. Jeśli tego nie robimy, życie poddaje nas kolejnym próbom. Spójrz na to jak na szansę. Często to, co w chwili dziania się zdaje się katastrofą, potem, z perspektywy czasu, okazuje się niezbędnym etapem ku czemuś ważnemu."
środa, 20 grudzień 2006, 21:30 żałosna twórczość...
Nie mogę marzyć
Nie mogę śnić jak Ty
Jesteśmy różni
poniedziałek, 18 grudzień 2006, 09:51 wszystkim odwiedzającym...
Wesołych Świąt!
Bez zmartwień,
Z barszczem, z grzybami, z karpiem,
Z gościem, co niesie szczęście!
Czeka nań przecież miejsce.
Wesołych Świąt!
A w Święta,
Niech się snuje kolęda.
I gałązki świerkowe
Niech Wam pachną na zdrowie.
Wesołych Świąt!
A z Gwiazdką! -
Pod świeczek łuną jasną
Życzcie sobie - najwięcej:
Zwykłego, ludzkiego szczęścia


czwartek, 16 listopad 2006, 21:58 hmmm...
Prawdziwa przyjaźń jest więzią duchową, którą cechuje wspólnota podstawowych poglądów i ich zgodność z moralnością. Dalej głębokie wzajemne poznanie się i zrozumienie, sympatia, życzliwość i dobra wola. Niezawodna wierność i pomoc w trudnych sytuacjach.
wtorek, 14 listopad 2006, 09:40 Reumatoidalne Zapalenie Stawów
O czym powinien wiedzieć chory?
Lek, który jednemu pacjentowi pomógł, innemu może zaszkodzić. W leczeniu chorób reumatycznych niezwykle istotny jest czynnik psychiczny. Pacjent musi mieć świadomość, że na reumatyzm się nie umiera i trzeba się nauczyć z nim żyć - również z bólem mu towarzyszącym.

No to ja się jeszcze nie nauczyłam, o! I nie wiem jak to zrobić... zwłaszcza ten ból towarzyszący, he dobre sobie. Ciekawe jak sobie wmówić, że, np. gdy dopadnie "ból towarzyszący", to pestka i wogóle nic takiego, jeśli chcę iść do toalety a najmniejsza próba poruszenia się wyciska łzy z oczu mimo naszprycowania lekami przeciwbólowymi - po których kręci się w głowie i nie bardzo kojarzy co się wokół dzieje. Gdy okazuje się, że stosowana do tej pory chemia, po której było obrzydliwie niedobrze i paskudnie ale pomagała, nagle i niespodziewanie przestaje działać. Gdy okazuje się, że powrót do normalnego życia, pracy, kontaktów z ludźmi nie jest już taki pewny i oczywisty. Gdy okazuje się, że następna wizyta u specjalisty możliwa jest dopiero za kilka miesięcy... cała masa tych "gdy"... nie potrafię sobie z tym poradzić... eee tam...
czwartek, 09 listopad 2006, 15:23 ...
"Jeśli mogłeś zrobić to raz, możesz to zrobić tysiąc razy. To pierwsze prawo puszczania się. Ogólna teoria puszczania się jasno określa, że jeśli ktoś zrobił to raz, będzie to robił wciąż na nowo. Nadużyłeś mojego zaufania i po prostu nie wiem, jak to naprawić."
czwartek, 09 listopad 2006, 15:19 cd...
"Kocham, ale niestety ku mojemu żalowi nie jestem już w tobie zakochana. To znaczy, że nie żałuję lat, które razem przeżyliśmy. Ale zraniłeś mnie tak głęboko, że nigdy już ci nie wybaczę ani nie zaufam. I znaczy to również, że nie jesteś już chyba mężczyzną, z którym chcę spędzić resztę swojego życia."
czwartek, 09 listopad 2006, 15:16 kolejny fragment...
"Miłość jest tym, co zostaje, gdy mija zakochanie, rozumiesz? Kiedy niepokoisz się o kogoś i masz nadzieję, że jest szczęśliwy, ale nie żywisz już co do niego złudzeń. Być może ten rodzaj miłości nie jest podniecający i namiętny, nie ma w nim tych wszystkich rzeczy, które z czasem przekwitają. Wszystkich tych rzeczy, na których tak Ci zależy. Ale w ostatecznym rozrachunku to jedyny rodzaj miłości, który się naprawdę liczy."
czwartek, 09 listopad 2006, 15:08 fragment...
"... Nigdy nie dowiesz się, jak bardzo mnie skrzywdziłeś. Nigdy. To miało być na całe życie, Harry. Nie do czasu, kiedy komuś z nas się znudzi. Na zawsze - nie do czasu, aż któreś z nas uzna, że nie spotka go już nic ciekawego w starym małżeńskim łożu. To nie funkcjonuje w ten sposób. Nigdy nie może tak funkcjonować. Myślisz, że pozwolę ci się dotknąć, wiedząc, że dotykałeś jakiejś innej? Swoimi rękoma, swoimi ustami... Nie mogę tego wszystkiego znieść. Kłamstw, wybiegów, słuchania, jak co noc ktoś płacze, nie mogąc zasnąć."
wtorek, 26 wrzesień 2006, 18:44 przeczytane...
„Miłość jest jak ognisko". Kiedy się pali - płonie, można się nim zachwycać, delektować trzeszczącymi iskierkami, wpatrywać w jego blask. Ale to nie wszystko, należy bowiem o niego dbać, dorzucać ciągle drewienek. Bo kiedy się tego nie zrobi, powoli zacznie przygasać i ani się obejrzymy płomień będzie zbyt słaby, aby ponownie zapłonął ciepłem. Nie wolno do tlącego ogniska dolewać wody, bo się go bezpowrotnie zagasi.
wtorek, 12 wrzesień 2006, 20:13 no tak...
jakoś średnio idzie mi blogowanie... za to świetnie mi się czyta blogi koleżanek, które notabene fajnie piszą... pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę :) pod obrazkiem coś do poczytania

sobota, 09 wrzesień 2006, 17:59 próba :)
kliknij w obrazek :)
środa, 06 wrzesień 2006, 19:25 sentencja na dziś...
Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz...
wtorek, 29 sierpień 2006, 08:59 dostałam mailem...

tekst Agnieszki Chylińskiej o macierzyństwie z Machiny

 

Macierzyństwo to ściema

Ja wiem, że Machina to nie jest miesięcznik dla początkujących matek.
Ja wiem, że powinnam o popkulturze, o artystach, o płytach, o przeżyciach natury wyższej, ale obecnie to niemożliwe. Ni chuja! Pisze Agnieszka Chylińska.
Ja jestem w szoku, jestem kontuzjowana i niech mi panowie Metz z Beliną wybaczą, ale ja z pyskiem wypłowiałym, mózgiem otępionym jedną godziną snu na dobę, z cyckami zaropiałymi jak po jakiejś supersesji sado maso, z wielką pieluchą między nogami, ja obecnie nie mogę inaczej i o czym innym.
Muszę to napisać, muszę to z siebie wypluć, muszę to opisać, bo jakoś wcześniej z takim opisem się nie spotkałam i może gdybym wiedziała...
Macierzyństwo to ściema! Wiem to na pewno! Poradniki, gazetki, reklamy pieluch nawet: wszyscy kłamią! To pułapka, w którą dałam się złapać i teraz zdezorientowana i zaszczuta chowam się po kątach, by mnie nie zauważył ssak, którego powiłam parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł, że jestem w pobliżu. Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwa nabrzmiałe balony, które przy delikatnym nawet ruchu sikają strugami mleka. Zostałam oszukana, uległam propagandzie, poleciałam na tysiaka i teraz mam!
A tak ładnie wszystko szło. Kupowanie koszulki rozmiar 54 z napisem "Motorhead", wzdychanie i rozmyślanie nad tym, jak ukierunkuję ideowo syna mojego pierworodnego. Roztkliwianie się nad parą skarpetek, wzdychanie na widok uśmiechniętych bobasów widzianych przelotnie w centrach handlowych, zaczytywanie się poradnikami i wiara w to, że się jest uwarunkowaną genetycznie do bycia matką Polką, że się będzie stosować metody najbardziej delikatne, nieinwazyjne, naturalne przy pielęgnacji i wychowywaniu cudownego potomka.
A tymczasem??? Dlaczego nikt mi nie powiedział o tym, że poród będzie potwornym cierpieniem, i że się będę wstydziła przeć, myśląc cały czas o tym, by nie narobić dziecku na głowę? Dlaczego darłam się w niebogłosy, tworząc najbardziej spontaniczny tekst nowej piosenki pod tytułem "ja już kurwa nie mam siły", naczytawszy się wcześniej o fantastycznych znieczuleniach, technikach relaksacyjnych i innych takich? Dlaczego mamiono mnie opisami fantastycznych przeżyć, wręcz erotycznych, podczas karmienia piersią, gdy tymczasem okazało się, że bezzębny dziamdziak może zmasakrować suty w try miga i domagać się co godzinę dalszej masakry, więcej krwi...
I dlaczego dopiero pod koniec jednego z poradników małymi literami było napisane, że jeśli ma się chęć sprzedać swoje dziecko na allegro to powinno się zwrócić do osoby duchownej z prośbą o poradę lub od razu zamknąć się w  psychiatryku... Ciekawe... I na czym miało polegać "wzmocnienie i rozkwit związku, gdy pojawia się dziecko", jeśli jedyne co mam do powiedzenia mojemu chłopakowi od miesiąca to: przynieś-wynieś-pozamiataj, nie rób tego tak, możesz mi pomóc?, a może ty go przewiniesz?, nie wkurwiaj mnie, to twoje dziecko, a to se go bierz, nie rozdwoję się, możesz tu łaskawie przyjść?
Nigdzie nie przeczytałam o tym, że dziecko drze gębę. Znalazłam wzmianki o tym, że kwili, płacze, marudzi, gaworzy, ale nie ma nic o tym, że ma syndrom "Blaszanego bębenka", znaczy się, że szyby pękają, gdy zaczyna ryczeć od 16.00 do 23.30, by usnąć z uśmiechem i pozwolić mi zrobić siku, umyć się, zjeść coś szybko. Koleżanki mi mówiły: Och, wiesz przy dziecku szybko się chudnie. Teraz wiem dlaczego. Bo nie ma się czasu zjeść. Teraz też się drze, a ja muszę oddać ten felieton i musi być dobry, z puentą, na poziomie, a mam oczy na zapałki i piszę tę jedną kartkę jakieś sześć godzin, gdyż odskakiwać muszę co chwila, bo kupa, bo płacz, bo mleko, bo coś tam i do tego jeszcze burdel w mieszkaniu i kot zazdrosny porzygał się właśnie ostentacyjnie na środku pokoju. Rokendrol, nie ma co...
środa, 23 sierpień 2006, 21:55 uprzejmie donoszę
akcja już zakończona
i bardzo dziękuję w imieniu znajomych i swoim za pomoc ludziom o wielkich sercach... KAHA buziaki i uściski


wtorek, 22 sierpień 2006, 06:30 KOMUNIKAT
PILNIE POTRZEBNA KREW A RH+ !!!!
więcej informacji:
www.wkp.pl (hmmm chyba czasowo nie działa)
www.missorek.com

znajomi poprosili mnie o zamieszczenie gdzie się da tego komunikatu, chłopak jest po operacji trzustki (rak) i teraz potrzebna jest krew, tak brzmi cały komunikat na wypadek problemów z otworzeniem stronki:

PILNIE POTRZEBNA KREW DLA KOLEGI  A RH+
We czwartek 17 sierpnia nasz wspólny kolega klubowy Paweł Rosłaniec został poddany poważnej operacji w szpitalu przy ul. Lindleya w Warszawie. W związku z deficytem krwi w Narodowym Systemie Ochrony Zdrowia IV RP apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc. Krew można oddawać w dowolnej stacji w Polsce, jednak koniecznie z adnotacją na jaki szczytny cel jest przekazywana.
wtorek, 22 sierpień 2006, 06:21 na momencik...
ja tak tylko przelotem... wczoraj wróciłam ze szpitala a dzisiaj do następnego... powinnam być usatysfakcjonowana z pobytu w placówce zdrowia ale jakoś słabo mi to idzie... chciałam diagnozy no to mam diagnozę - RZS 2 stopnia, heh... narazie leczą mnie chemią bo z uwagi na zakrzepicę i zatorowość płucną, która nie tak dawno temu mnie dopadła nie mogą włączyć sterydów... szkoda tylko, że o działaniu leków, które zaczęłam przyjmować dowiedziałam się przy wypisie - wypadanie włosów, uszkodzenie wątroby i nerek, mdłości (o tym akurat zdążyłam się już sama przekonać he hee) itp. ale przecież nie będzie już bolało, więc powinnam kwiczeć ze szczęścia... jednym słowem - świetlana przyszłość przede mną, o tym marzyłam przez całe życie! wrrr... wszystkiego mi się odechciało :(... pozdrawiam cieplutko
sobota, 05 sierpień 2006, 12:38 :)
w związku ze związkiem i jako, że dziś 5 sierpnia częstuję dziś tortem, smacznego :)


Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Statystyki
Odwiedzin:
 
6796
Komentarzy:
 
107
Wpisów do Księgi Gości:
 
2
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
364
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
16066
Zobacz serwisy INTERIA.PL